Szukamy przyczyny, nie maskujemy objawów.
To jedna z serii publikowanych w ramach Śród Metabolicznych.
👉 [Przejdź do przewodnika]
Znajdziesz tutaj anonimowe historie z mojego gabinetu, które pokazują, jak analiza objawów i wyników badań pomaga odkryć przyczynę problemów zdrowotnych. Nie skupiamy się na spektakularnych metamorfozach „przed i po”, ale na tym, co dzieje się wewnątrz organizmu i jak zmiany stylu życia mogą wpływać na zdrowie metaboliczne.
37-letnia kobieta.
170 cm wzrostu.
50 kg masy ciała.
Bardzo aktywna fizycznie - pracuje jako nauczycielka wychowania fizycznego.
Jej praca jest stresująca, a sen słaby.
Od pewnego czasu coraz częściej pojawia się:
W ostatnim czasie pacjentka była również hospitalizowana z powodu wysokiej gorączki i znacznie podwyższonych parametrów wątrobowych.
W morfologii uwagę zwracają między innymi:
Dodatkowo:
Na tym etapie żaden pojedynczy wynik nie odpowiada jeszcze na pytanie:
Dlaczego 37-letnia, bardzo aktywna kobieta jest ciągle zmęczona?
Anemia?
Niedobór żelaza?
Problemy z tarczycą?
Przewlekła infekcja?
Stres?
Brak snu?
A może coś jeszcze?
Dopiero wywiad żywieniowy dodaje do tej historii bardzo ważny element.
Je duże ilości soi. Strączki powodują jednak u niej wzdęcia, dlatego ich tolerancja jest ograniczona. Suplementuje preparat typu vitamin complex. Od pewnego czasu zaczęła również jeść jajka, ale na razie nie jest gotowa na wprowadzenie innych produktów odzwierzęcych.
I właśnie tutaj zamiast rozpoczynać od kolejnego suplementu, zadałabym dwa znacznie prostsze pytania:
Czy ona w ogóle je wystarczająco dużo? Czy dostarcza wystarczająco dużo białka?
BMI tej pacjentki wynosi około 17,3 kg/m². Samo BMI nie mówi nam oczywiście, dlaczego ktoś ma taką masę ciała.
Ale w połączeniu z:
jest dla mnie sygnałem, że trzeba dokładnie sprawdzić podaż energii w stosunku do zapotrzebowania.
U osób bardzo aktywnych fizycznie przewlekle zbyt mała dostępność energii może prowadzić do zaburzeń obejmujących wiele układów organizmu. W sporcie zjawisko to opisuje się w kontekście RED-S – Relative Energy Deficiency in Sport [1]. Nie oznacza to, że na podstawie samego BMI możemy u tej pacjentki rozpoznać RED-S. Oznacza natomiast, że niedostateczna podaż energii musi znaleźć się wysoko na liście rzeczy do sprawdzenia.
Pacjentka jest bardzo aktywną kobietą.
W przypadku osób regularnie ćwiczących zapotrzebowanie na białko jest większe niż u osób prowadzących siedzący tryb życia. Stanowisko International Society of Sports Nutrition wskazuje dla aktywnych kobiet zakres około 1,4–2,2 g białka/kg masy ciała na dobę, zależnie między innymi od rodzaju aktywności i sytuacji metabolicznej [2]. Nie oznacza to oczywiście, że każda aktywna kobieta musi automatycznie jeść górną granicę tego zakresu. Pokazuje jednak skalę problemu.
Dla kobiety ważącej 50 kg nawet 1,4 g/kg oznacza około 70 g białka na dobę.
I teraz pojawia się kolejne pytanie:
Czy pacjentka rzeczywiście taką ilość spożywała?
A następnie:
Z jakich produktów pochodziło to białko?
Teoretycznie odpowiednią ilość białka można uzyskać również wyłącznie z produktów roślinnych. W praktyce trzeba jednak uwzględnić coś więcej niż liczbę gramów zapisaną w tabeli.
Białka roślinne różnią się profilem aminokwasów egzogennych, zawartością poszczególnych aminokwasów oraz strawnością. Przegląd z 2025 roku wskazuje, że uzyskanie wysokiej jakości białka w diecie całkowicie wegańskiej może stanowić wyzwanie właśnie ze względu na niższą przeciętną strawność oraz mniej korzystny rozkład aminokwasów niezbędnych w części produktów roślinnych [3].
Dlatego znaczenie ma: ile białka pacjentka je, z jakich źródeł ono pochodzi i czy dieta dostarcza wystarczającej ilości energii.
A u naszej pacjentki pojawia się dodatkowy problem. Jednym z podstawowych źródeł białka są soja i inne rośliny strączkowe. Tymczasem strączki powodują u niej dolegliwości jelitowe. Czyli dieta, która już wymaga świadomego komponowania źródeł białka, zostaje dodatkowo ograniczona przez indywidualną tolerancję pokarmową.
To bardzo częsty sposób myślenia.
„Nie jem określonej grupy produktów, ale przecież suplementuję.”
Tylko że suplementacja nie sprawia automatycznie, że sposób żywienia staje się kompletny. W badaniach osób stosujących diety roślinne obserwuje się niższe spożycie lub gorszy status między innymi: witaminy B12, witaminy D, żelaza, cynku, jodu i wapnia; u wegan szczególnie niskie bywają podaż B12, wapnia oraz jodu [4]. Oddzielnym problemem są długołańcuchowe kwasy tłuszczowe EPA i DHA, których spożycie również jest zwykle niższe w dietach wegetariańskich i wegańskich [4]. W przypadku witaminy B12 sprawa jest jeszcze bardziej jednoznaczna. W diecie wegańskiej jej wiarygodnym źródłem muszą stać się produkty fortyfikowane lub suplementacja [5].
I tutaj dochodzimy do zdania, które warto zapamiętać:
Nie wystarczy tutaj informacja: „biorę witaminy”.
Trzeba wiedzieć:
Dobrym przykładem jest jod. Metaanaliza obejmująca dorosłych wegan i wegetarian wykazała szczególnie niską podaż i status jodu w grupach wegańskich [6].
Nie możemy tego powiedzieć. Pacjentka ma obniżoną liczbę erytrocytów i hematokryt, ale MCV wynosi 93,1 fl. Nie jest to więc typowy obraz niedokrwistości mikrocytarnej, który automatycznie kierowałby nas w stronę niedoboru żelaza. Dlatego zamiast zgadywać, rozszerzyłabym diagnostykę między innymi o:
ferrytynę, parametry gospodarki żelazowej, witaminę B12 i foliany.
W zależności od całego wywiadu również o pozostałe składniki, których niedostateczna podaż może występować przy długoletniej diecie eliminacyjnej. Bo objaw „jestem zmęczona” nie ma jednego markera laboratoryjnego.
I tutaj dochodzimy do sedna tego przypadku. Możemy analizować B12, żelazo, jod, witaminę D, cynk oraz kwasy omega-3. Ale jeżeli pacjentka przy bardzo dużej aktywności fizycznej nie dostarcza wystarczającej ilości energii i białka, to zaczynanie od kolejnej kapsułki jest trochę jak naprawianie dachu w domu, w którym brakuje fundamentów.
Najpierw trzeba odpowiedzieć na podstawowe pytania:
Pacjentka sama zdecydowała się wprowadzić do diety jajka. Na tym etapie nie jest gotowa na inne produkty odzwierzęce. I to również trzeba uszanować. Rolą dietetyka nie jest zmuszanie człowieka do jedzenia produktów, których nie chce jeść. Ale rolą dietetyka jest również uczciwe pokazanie konsekwencji podejmowanych decyzji i ograniczeń, które z nich wynikają. Bo każdy może zdecydować, co chce jeść. Ta decyzja nie zmienia jednak fizjologii ani zapotrzebowania organizmu. Dlatego w tym przypadku pracę rozpoczęłabym nie od przekonywania pacjentki do konkretnej etykiety dietetycznej.
Rozpoczęłabym od zapewnienia wystarczającej ilości: energii, białka i niezbędnych składników odżywczych - w granicach, na które pacjentka jest obecnie gotowa.
Czy możemy powiedzieć, że przyczyną wszystkich problemów pacjentki jest dieta wegańska?
Nie.
Nie mamy podstaw, aby przypisać jednemu modelowi żywienia hospitalizację, gorączkę czy podwyższone enzymy wątrobowe. Ale możemy powiedzieć coś innego.
Dziesięć lat bardzo restrykcyjnej diety eliminacyjnej u kobiety o BMI 17,3, bardzo wysokiej aktywności fizycznej, przewlekłym zmęczeniu, częstych infekcjach, ograniczonej tolerancji ważnych roślinnych źródeł białka i nieprecyzyjnej suplementacji jest wystarczającym powodem, aby bardzo dokładnie ocenić jej stan odżywienia.
I właśnie od tego zaczęłabym rozwiązanie tej zagadki.
Nie od pytania:
„Jaki suplement na zmęczenie?”
Tylko od pytania:
„Czy ten organizm dostaje wszystko, czego potrzebuje?”
Bo czasem największy problem nie polega na tym, co jeszcze trzeba dodać. Tylko na tym, czego od lat jest za mało.
W przewodniku znajdziesz wszystkie historie z tej serii w jednym miejscu.
👉 Zobacz wszystkie Zagadki Metaboliczne
👉 Zapisz się na newsletter
i co tydzień otrzymuj analizę jednego tematu metabolicznego.